kącik poetycki, 2012

Uwielbiam norwidowskich poetów.

W gazecie szkolnej z 2012. znalazłam teksty naszych uczniów, obecnie absolwentów.

 

Gorzka czekolada

W pustym domu kolejny dzień sama
Siedzę cichutko w kącie od rana.
Cóż zrobić, jak głowa mnie boli,
W której od najgorszych wspomnień się roi.
Klnę pod nosem na siebie i czekam
Aż z tej depresji w końcu się pozbieram.
Życie me zmienia smak na gorycz.
Wszystkie swe problemy staram się jakoś odroczyć.

Jednak nadal jestem odcięta od świata
I tylko czekolada trochę smutków mych skrada.

Wierszyk napisany z nudów w czasie choroby

 Kornelia Giglok

 

O samotnej igle

W małym pudełku, pośród sióstr tysiąca,
spoczywa mała, niewinna, kłująca.
Jej niepozorne, błyszczące się ciało
właśnie na siebie uwagę zwrócić by chciało.

I gdy spoglądasz w pudełka głuszę,
ona, ze wszystkich, jedyna ma duszę.
Widzi twe oczy ona jedyna,
ona jedyna płakać zaczyna.

Czasem we śnie jej się zdaje, że lata,
że się wyrywa z tego pudełka – świata.
Tam, gdzie nikt oczu od niej nie odrywa,
tam, gdzie jest sama, jedyna, prawdziwa.

I zmierza tam, gdzie jej potrzeba,
gdzie brak miłości, brakuje chleba.
Tak zamroczona, jak morze wezbrana,
targnięta wichrem, wpadła w stóg siana!

Gdzie cię ta fala marzeń porwała,
w starym pudełku wciąż szansę miałaś
I skrząca łzami zamykasz powieki,
w tym stogu siana przepadłaś na wieki.

Michał Król

 

Bezdomny

Raz, dwa trzy,
Zginiesz Ty.
Cztery, pięć, sześć,
nie masz co jeść.
Czyżby siedem?
Twój dom przykryty śniegiem.
Może osiem?
Tyle przeżyłeś wiosen.
Chcesz dziewięć?
To przy zgonie się nie wierć.
Dziesięciu Ci nie dam żebraku.
Zamarzłeś tej zimy, mój biedaku.

Michał Wyrzykowski

Opublikowano artysta, literatura | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

rozmowa z Markiem Burakowskim, 2012

Właściwie powinnam użyć tytułu „z taonem Markiem Burakowskim”, ponieważ rozmowa ta była związana z sukcesami naszego ucznia w zakresie tak trudnego acz fascynującego przedmiotu, jakim jest fizyka.

Najwyższy czas, aby ten wywiad przenieść z gazety szkolnej na blog.

 

-Kto to jest taon?
-Taon jest to honorowy tytuł nadany przez organizatorów Polsko-Ukraińskiego Konkursu Fizycznego dla zwycięzców, którzy uzyskali określoną liczbę punktów istnieją również wyższe tytuły takie jak kaon, hiperon Ω . Nazwy te zostały zapożyczone od nazw cząstek elementarnych

-Opowiedz o konkursie z fizyki, w którym brałeś udział, jak się do niego przygotowywałeś?
-Do udziału w tym konkursie nakłonił mnie pan Henryk Rej jeszcze w gimnazjum i od tamtej pory co roku biorę w nim udział, a tegoroczny tytuł taona nie jest pierwszym i liczę na to, że nie ostatnim. Forma konkursu jest dla mnie idealna, ponieważ w tym konkursie ważna jest intuicja i pewnego rodzaju świadomość przebiegu zjawisk fizycznych. I co ja uważam za dobre dla tego typu konkursów – nie da się wykuć na pamięć zadań lub schematu rozwiązywania, większość zadań jest unikatowa i podchodzi się do nich osobno, analizując każdą sytuacje. Najlepszy sposób (z którego ja korzystam), aby się przygotować, to pogłębianie wiedzy fizycznej przez np. czytanie książek popularnonaukowych czy nawet już ściśle naukowych, można również rozwiązywać zadania z lat poprzednich, jednak jest to tylko dopełnienie i pomaga tylko w określeniu tego czego można się spodziewać.

-Jak się czujesz jako taon z fizyki?
-Tytuł taona oznacza dla mnie, że moja nauka jest skuteczna i idzie w dobrym kierunku, pogłębianie wiedzy i rozwiązywanie zadań przynosi skutki. Odczuwam również satysfakcję tak jak każdy, komu udało się coś osiągnąć w jakiejś dziedzinie.

-Czy fizyka jest twoim ulubionym przedmiotem?
-Tak, definitywnie jest to mój ulubiony przedmiot i nawet gdybym miał jeszcze raz wybór w gimnazjum w którym kierunku będę się kształcił, nie zmieniłbym decyzji.

-Jaki dział fizyki lubisz najbardziej?
-Fizyka fascynuje mnie jako całość i nie skupiam się na jednym dziale, jednak najbardziej podoba mi się teoria kwantów, ponieważ wnioski wypływające z doświadczeń na poziomie atomowym lub nawet mniejszym są zaskakujące i całkowicie zmieniają wyobrażenie o świecie, w świecie kwantów intuicja całkowicie zawodzi, a płynące wnioski są zaskakujące.

-Czy warto się uczyć fizyki?
-Oczywiście, ale ma to tylko sens wtedy, gdy nas to ciekawi i sami dążymy do odpowiedzi na pewne pytania. Znajomość podstawowych zagadnień fizyki pozwala nam zrozumieć, wytłumaczyć a później nawet przewidzieć pewne zjawiska. To, co jest przedstawiane w szkole na lekcjach fizyki, całkowicie różni się od tego, co można znaleźć w książkach czy nawet w Internecie, fizyka to nie tylko wzory i liczenie zadań (takie można odnieść wrażenie na lekcjach w szkole), fizyka to coś znacznie więcej.

-A rozumiesz teorię względności Einsteina?
-Prawie wszystkie książki popularononaukowe, jakie czytałem, miały ten dział lub też ich część była właśnie poświęcona tej teorii, jest to druga teoria po teorii kwantów, która przoduje i praktycznie nie ma książki, która o niej nie wspomina. Na podstawie tego, co przeczytałem, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że rozumiem obie te teorie, jednak na pewno dużo mi jeszcze brakuje, aby biegle się nimi posługiwać czy rozwiązywać przy ich pomocy konkretne problemy.

-Jakie są Twoje inne zainteresowania?
-Gram w szachy już od wielu lat, myślę, że fizyka i szachy to bardzo dobre połączenie, w obu przypadkach należy zrozumieć, co się dzieje (np. klocek na równi pochyłej, pozycja na szachownicy), określić, która figura atakuje którą lub też jakie siły działają, a następnie na podstawie tych obserwacji i obliczeń wyciągnąć wnioski co się dalej będzie działo z układem (pozycją). Oczywiście, oglądam również filmy, słucham muzyki, czytam książki itp.

-Co czytasz, jakiej muzyki słuchasz?
-Aktualnie próbuję przebrnąć przez gruby podręcznik do fizyki, czasami czytam literaturę popularnonaukową, wszystko na temat fizyki, czasami też z innych dziedzin, jeśli trafi się coś ciekawego, kiedyś czytałem książki fabularne (beletrystykę), jednak nie przypadły mi do gustu. A jeśli chodzi o muzykę, to preferuję klimaty House, w większości wyszukuję ją sobie w Internecie, więc nie zwracam większej uwagi na gatunek, najważniejsze jest to, aby mi się podobała.

———————-

To nie wszystko. O Marku parę słów powiedział pan Henryk Rej

Marka znam (a przy tej okazji mam także przyjemność uczyć go) już od prawie pięciu lat. Najpierw pracowaliśmy ze sobą trzy lata w Gimnazjum Nr 1, a teraz drugi już rok w naszym liceum.
Zawdzięczam mu moje największe sukcesy dydaktyczne. W III klasie gimnazjum został laureatem konkursu wojewódzkiego z fizyki (jako jedyny uczeń z Tychów) oraz dwukrotnie już zdobywał tytuł Taona (raz w liceum, a raz w gimnazjum) w Międzynarodowym Polsko-Ukraińskim Konkursie Fizycznym „Lwiątko”. I wierzę, że to nie koniec, i powalczy jeszcze o inne laury w przyszłości. W końcu jest także uznanym sportowcem, laureatem wielu konkursów szachowych.
Jestem spokojny o jego przyszłość w fizyce i wiem, że naprawdę daleko zaleci.

Opublikowano nauczyciele, nauka, osiągnięcia, wywiad | Otagowano , , | Dodaj komentarz

absolwenci jako goście, 2012

Szkoła rzadko jest miejscem, w którym zdarzają się tylko miłe chwile i odnosimy same sukcesy. W szkole powietrze często jest gęste od stresu i różnych paskudnych emocji.

Pomimo to nasi absolwenci nas odwiedzają.

Oto materiały zaczerpnięte z gazety szkolnej. Dobrze, że je tam zamieszczałam. Szkoda, że notatki są takie krótkie.

 

Karolina Słowikowska, matura 2011, Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach – architektura i urbanistyka. Jest bardzo zadowolona ze swoich studiów, projektuje domki jednorodzinne, wiaty, punkty widokowe. Mogłam obejrzeć piękne zdjęcia wykonane przez Karolinę.

Klaudia Ciurkot, matura 2011, Politechnika Wrocławska – biotechnologia. Powiedziała: „To jest ten kierunek, jaki chciałam. Mam praktykę w laboratorium (badanie DNA). Należę do organizacji studenckiej Board of European Students of Technology czyli BEST. Jest ok. 100 takich grup w całej Europie. Organizowane są kursy edukacyjne, wyjazdy naukowe, np. byłam w Belgii przez 2 tygodnie za 12 euro.”

 

Marlena Szczurek, matura 2010, pracowała w przedszkolu, była opiekunką emerytów na wakacjach, jeździła na kolonie z dziećmi, pracowała w szkole tańca jako recepcjonistka. Teraz pracuje w kinie – w kasie, w informacji, w barze, zależy od sytuacji. W tym roku zaczyna studiować : UŚ, Nauka o Rodzinie na wydziale teologicznym.

Monika Mryka, matura 2009, skończyła nauczycielskie kolegium języków obcych (język angielski), teraz dostała się na studia magisterskie – filologia angielska na UŚ-u w Sosnowcu. 2 lata temu skończyła szkołę aktorską Doroty Pomykały.

 

Ola Loska, matura 2010, Politechnika Śląska – 3. rok Automatyki i Robotyki. Wszystko zaliczyła jeszcze przed wakacjami. Ola w 1.Tyskim Półmaratonie (21 km) w swojej kategorii zajęła 7. miejsce, wśród kobiet – 21.

 

Ewa Cuber, matura 2011, Uniwersytet Ekonomiczny – dziennikarstwo i komunikacja społeczna.

Monika Zioła, matura 2011, Politechnika Śląska w Gliwicach – higiena środowiska.

Dagmara Nycz, matura 2011, powiedziała – „ciągle szukam, może zostanę cukiernikiem”.

Maria Frąckowiak, matura 2008, 5.rok studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, wydział Finanse i Ubezpieczenia. Bardzo lubi swoje studia.

Klaudia Uchacz, matura 2011, studiuje psychologię. Wszystko zaliczone.

Agnieszka Ząbroń, matura 2010,  studiuje architekturę krajobrazu.

 

Przemek Widera, matura 2010, pracuje w kopalni, od października na studiach na Politechnice Śląskiej w Gliwicach – Górnictwo i Geologia. Zdał egzamin na młodszego górnika i chodzi na przodek. Przemek narysował dla nas przodek i wytłumaczył, jak się tam pracuje. Lekko nie jest.

 

Michał Dominiec, matura 2011, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Bielsku-Białej.

Jakub Pasternak, matura 2011, Politechnika Śląska w Katowicach – Transport. Michał i Kuba przesyłają pozdrowienia dla pana Szymona Sojki i pana Mariana Pielota oraz dla pani Danuty Brzezińskiej.

Miłosz Lutnik, matura 2011. Przeniósł się do Krakowa, studiuje nadal fizjoterapię. Powiedział: „ Zamierzam jeszcze studiować coś, co będzie moim hobby a nie pracą. Doszedłem do wniosku, że studia nie zapewniają przyszłości zawodowej w tym kraju. A życie w Krakowie jest świetne.” Nasz absolwent zademonstrował swoją ulubioną zabawkę czyli  jojo. Zawsze je nosi przy sobie.

 

Sebastian Łąkas, matura 2011, jest już na 2. roku historii sztuki, zaczął także studiować filozofię.

Piotr Buniewicz, matura 2011, Politechnika Śląska w Gliwicach – Automatyka i Robotyka; wydział mechaniczno-technologiczny. Wcześniej studiował logistykę na Politechnice Śląskiej w Katowicach. Jest zadowolony ze zmiany.

Michał Bielski odwiedza nas czasami. Ma wiele planów do zrealizowania. W wolnych chwilach cieszy się ze swojego zbioru płyt winylowych.

——————-

Chciałabym zamieścić w tym blogu zdjęcia i informacje o wszystkich norwidowskich uczniach i absolwentach. Ale wiem, że jest to niemożliwe. Trudno.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, pozdrowienia, spotkanie, studia | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

ustawcie się parami, 2012

To nieco ryzykowny wpis. Po czterech latach szkolne pary niekoniecznie są nadal parami.

Ale zawsze warto zachować miłe wspomnienia. Zajrzałam do gazety szkolnej z 2012.

 

Joasia Szojda i Jeffrey Krupa to absolwenci 2010.  W 2012. Joasia przyszła do szkoły na praktykę i wtedy powiedziała – po maturze wszystkie moje plany potoczyły się zgodnie z moimi oczekiwaniami. Obecnie jestem na III roku filologii angielskiej w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Tychach, które dało mi możliwość odbywania praktyk w Norwidzie, do którego ja sama uczęszczałam. Możliwość ponownego spotkania i rozmowy z dawnymi nauczycielami jest czymś wyjątkowym oraz sentymentalnym dla mnie. Liceum Norwida dało mi także moją drugą połówkę, z którą uczęszczałam przez 3 lata do jednej klasy, z czego przez 2,5 roku zamieniliśmy raptem dwa zdania. Na szczęście, jak to w bajkach bywa, żyjemy już razem długo i szczęśliwie.

 

Kinga Baranowska i Michał Hutniczak spotkali się dopiero po ukończeniu liceum i teraz są parą.

Kinga, matura 2011,  filozofia na UŚ-u, planuje po licencjacie prawo. Czasami rysuje, głównie dla Michała. Michał studiuje prawo oraz administrację na UŚ-u, kierunki dzienne.

 

Sonia Szafrańska i Paweł Burakowski, Klaudia Nieradzik i Zbyszek Michniowski vel Michniewski, Magda Giers i Michał Urbanowicz, Ania Stępka i Jan Król. Często mogliśmy ich spotykać na szkolnych korytarzach. Miło było popatrzeć. A nawet trochę pozazdrościć.

 

Sandra Kantor i Łukasz Widuch, Agata Stawiarska i Filip Szulc – przyłapani na spacerze. W wakacyjnym nastroju.

 

Ania Bułka i Kuba Nakonieczny stanęli w koleżeńskiej parze na moją prośbę.

——————–

Nie ma reguły. Niektóre szkolne pary zostają ze sobą na zawsze. Ale zdarza się, że tylko zdjęcia przypominają dawne emocje i piękne chwile.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, życie prywatne | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

ceremonia ślubna Agaty i Patryka, 20 sierpnia 2016

Mam przyjemność i zaszczyt napisać na blogu, że 20 sierpnia odbyła się ceremonia ślubna Agaty Sieniawskiej i Patryka Perza w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Tychach.

Agata Sieniawska jest norwidowską absolwentką 2012.

 

Jeden z weselnych gości przekazał mi zdjęcia z uroczystości w kościele.

 

Autor zdjęć powiedział – państwo młodzi wyglądali pięknie, impreza weselna była świetna a jedzenie bardzo dobre. Przybyło mnóstwo gości, w tym spora część z Norwida. Pierwszy taniec państwa młodych był uroczy.

Agato i Patryku, życzymy Wam miłości na całe życie, szczęścia, zdrowia i pomyślności. Żeby Wam się dobrze i pięknie żyło. Żeby Wasze wspólne życie stało się fascynującą podróżą.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, życie prywatne, życzenia | Otagowano , | 1 komentarz

małe sensacje, 2012

Znalezione w gazecie szkolnej.

 

Martyna i Monika Krzyżowskie (bliźniaczki) nie chcą być do siebie podobne. Różnie się ubierają, noszą różne fryzury, mają różne zdania na ten sam temat. Wszystko w porządku, kiedy są razem – możne je odróżnić od siebie. Gdy tylko pojawią się pojedynczo – wszyscy mają wątpliwości. Myślą sobie: a może Monika zmieniła fryzurę, a może Martyna włożyła buty na obcasie? (Podobno Monika jest wyższa.) Czasami dziewczyny same mają wątpliwości co do swojej tożsamości. (Rym zamierzony.)

 

Karolina Kaczor złamała rękę. Jak to się stało? Wymachiwała nią i uderzyła w ścianę.

Bartek Dudek skręcił kostkę, bo podskoczył (zakład), nadwerężył dodatkowo staw skokowy, kiedy wracał do domu. Chodził sobie po szkole z laską.

 

Krzysztof Ciarciński, Michał Łęszczak, Rafał Mucha – czytają stare numery szkolnej gazety. A niektórzy mówią, że oni nie czytają.

———————

Jeszcze nie tak dawno chodzili do naszej szkoły.

Opublikowano takie sobie uwagi, uśmiech | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

przerażająca historia, 1971

Absolwent naszej szkoły Tadeusz Rozmus napisał do gazety szkolnej opowieść o uczniowskim buncie, który wydarzył się w Norwidzie w roku 1971.

Powinien jeszcze kiedyś opowiedzieć coś o życiu szkolnym, ponieważ bardzo ciekawie przedstawił ówczesną rzeczywistość. Najlepiej gdyby napisał norwidowskie wspomnienia.

 

Przerażająca historia o tym, jak uczniowie nie chcieli pisać klasówki,
opowiedziana przez jednego z nich.

Niemal każdy uczeń pamięta to wręcz fizjologiczne uczucie zagrożenia, kiedy dowiaduje się o niezapowiedzianej kartkówce, w dodatku z ważnego przedmiotu. A jeśli jeszcze przedmiotu tego uczy nauczyciel o silnej osobowości, taki jak Pani X, sprawa wygląda na z góry przegraną.
Pani X. uczyła nas biologii. Póki była mowa o dżdżownicach, ptakach, jeleniach i anatomii człowieka, wszystko było dobrze, były nawet piątki z plusem.
Nagle w czwartej klasie, maturalnej – skok w abstrakcję: chromosomy, mitochondria, łańcuch DNA, RNA, kodowanie zasad…, posypały się gorsze stopnie.
No to sprawdzian! – mówi któregoś przedmaturalnego poranka pani X. A my – Coo??? Raczej kartkówka – próbuje łagodzić. Bez zapowiedzi??? Nie piszemy! – odpowiada klasa. X prosi o wyciągnięcie kartek, ale każdy siedzi sztywno, bez ruchu, zaskoczony skutecznością buntu. Trwa chwila napięcia, wreszcie X, wzburzona, mówi, że idzie po dyrekcję, i wychodzi, zostawiając drzwi pracowni otwarte.
Wraca jednak sama. Klasa dalej jak monolit. Każdy patrzy w swoje palce splecione na stoliku, chwile dłużą się, napięcie rośnie. Nasza X, opanowana, otwiera powoli dziennik, wpatruje się w listę nazwisk i czyta: Gabriela. Nieobecna – odzywa się dyżurna Joasia. Nagle X podnosi się i palcem wskazuje na Janka. Ty! Powiedz mi, dlaczego nie chcecie pisać! Jasiu, trafiony-zatopiony kurczy się i garbi, przypominając literkę n, powoli unosi się znad krzesła i dalej zgarbiony sięga do kieszeni spodni. Szuka długo, jakby kieszeń ta miała kilka metrów długości, po czym to samo robi z drugą. Wreszcie znajduje – wyciągniętą z kieszeni chusteczkę do nosa pedantycznie rozkłada, przykłada do twarzy i długo, równie pedantycznie smarka, następnie składa chusteczkę w inny sposób i z całej siły smarka w nią z drugiej strony wielkiego nosa. Nagle dzwoni dzwonek. X wybiega z pracowni roztrzęsiona, a my powoli przychodzimy do siebie. Wygraliśmy!
Oczywiście, wydarzenie to nie przeszło bez echa. Zyskaliśmy opinię buntowników, co nam raczej zaszkodziło, a do szkoły wzywano rodziców. Dyrekcja nie mogła się nadziwić nad brakiem odpowiedzialności u uczniów przed maturą. A to przecież nie był spektakl, nikt tego nie reżyserował.
Ostatecznie panią X przeprosiliśmy, wręczając wielki bukiet kwiatów i z czasem nasza trauma powoli wygasła. Jednak w pamięci zawsze pozostanie dzielny Jasiu, który dzięki chronicznemu katarowi uratował nas od kartkówki.
Korzystając z okazji, chciałbym przeprosić Panią profesor X. Pani profesor! To był piękny czas i warto go zapamiętać takim, jaki był. Niemniej przepraszam i zapewniam, że kochamy Panią tak, jak się kocha starych, wymagających belfrów.
PS. Nigdy wiedza o mitochondriach i kodowaniu DNA/RNA w pracy zawodowej nie była mi potrzebna. Z jednym wyjątkiem: któregoś dnia, oglądając telewizję razem z kilkuletnim synem, zmuszony byłem popisać się tą wiedzą. Chyba zdałem. Pozdrawiam.

————————–

Dodatkowe wyjaśnienia – 

Zdarzenie miało miejsce zimą 1971 r., a dlatego wywarło na nas takie wrażenie, bo było – proszę mi wierzyć – wyjątkowe. w skali szkoły. Po tym zdarzeniu czuliśmy się niemal jak odkrywcy nieznanych lądów. Być może sprawiał to wpajany od dzieciństwa szacunek dla nauczycieli, który skutkował dystansem. Wystarczy porównać apele: dzisiejsze i ówczesne. Dziś panuje na nich często co najmniej cichy gwar, a w tamtych czasach byle szurnięcie kapciem (obowiązkowym obuwiem zmiennym) wywoływało natychmiastową, gniewną reakcję dyrekcji. Jak jest, wiem dobrze, bo już 9. rok pracuję w szkole jako nauczyciel przedmiotów elektrycznych.
Dołączam zdjęcie zrobione pół roku później, w czerwcu, po maturze. W samym środku, w środkowym rzędzie stoi Joasia (trzyma jakąś kartkę – to późniejsza pani profesor Joanna Rozmus ), a nad nią widać głowę Janka Feldka – bohatera tego wspomnienia… Ja stoję najbardziej z lewej.

Napisał Tadek Rozmus.

——————–

Pani Joanna Rozmus uczyła w naszej szkole historii. Wcześniej w naszej szkole znalazła sobie męża. Razem z Tadeuszem tworzą jedną z najsympatyczniejszych norwidowskich par (zobacz tutaj) . Ich synowie także chodzili do Norwida.

Opublikowano absolwenci ku pamięci, tajemnice szkoły, życie szkoły | Otagowano , , | 2 komentarzy