śpieszmy kochać

Zakładając ten blog dwa lata temu, planowałam zapisywać w nim pogodne historyjki o szkolnym życiu.

Na myśl o dzisiejszym wydarzeniu przed oczami robi się ciemno,  a serce ogarnia chłód. Trudno pisać o rozpaczy i głębokim smutku po śmierci kogoś bliskiego. Im lepiej chce się to opisać, tym bardziej brzmi sztucznie i na pokaz.

Dzisiaj odbył się pogrzeb pani Anety Swobody.

 

Kościół w Czułowie był wypełniony po brzegi. Rodzina, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi. Z Norwida  przyszli nauczyciele i uczniowie – wychowankowie Anety, nie tylko ci, których uczyła polskiego. Byli także uczniowie, z którymi współpracowała przy Młodych Talentach i szkolnych akademiach oraz ci, których wspierała jako nauczyciel wspomagający. Z boku stanął norwidowski poczet sztandarowy.

Wniesienie trumny, chociaż wiadome i oczywiste, zaszokowało wszystkich. Pomyślałam, że jest to jakiś absurd, żeby łączyć ten przedmiot z Anetą. Przecież osoba tak pełna życia nie może tam się znajdować!

W odprawieniu mszy żałobnej wzięli udział ks. Marek Duda i ojciec Remigiusz, obydwaj związani z Norwidem i zaprzyjaźnieni z Anetą Swobodą. Pojawili się także nasi absolwenci, studenci teologii – Artur Sroga i Mateusz Mryka.

Ks. Krzysztof Anczok powiedział wiele krzepiących słów, które były potrzebne nam, żywym. Przede wszystkim – powinniśmy być wdzięczni Bogu za obecność Anety w naszym życiu, a Jej śmierć jest początkiem życia wiecznego. Przedstawił sylwetkę zmarłej w aspekcie trzech dziedzin życia – rodziny, pracy i kościoła. W każdej z nich zaistniała jako piękny i dobry człowiek. Ksiądz Anczok nie potrafił jednak i nie chciał dać łatwego i banalnego pocieszenia.

Na mnie wielkie wrażenie zrobiły słowa wypowiedziane na zakończenie mszy – gdyby Aneta mogła, to na pewno podziękowałaby swojej rodzinie za lata z nią spędzone. Wtedy po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak nagła i niespodziewana była ta śmierć. Nie dała szansy Anecie na załatwienie najważniejszych spraw, ale także nie dała szansy nam, żebyśmy jej powiedzieli jak bardzo ją kochamy i cenimy.

 

Po mszy  pojechaliśmy na cmentarz parafialny na Żwakowie. Długi kondukt żałobny nie mieścił się na wąskich cmentarnych alejkach.

Kopczyk ziemi przykrywający trumnę, a na nim wieńce i kwiaty. Składanie kondolencji rodzinie.

Powrót do domu ze świadomością bolesnej straty. Ale ja nie zostawiłam jej tam na cmentarzu. Anetka jest w mojej pamięci i wspomnieniach.

Są ludzie, którzy żyją szeptem i na półoddechu. Anetka żyła pełnią życia – śmiała się, kiedy była wesoła, potrafiła krzyknąć i tupnąć nogą, kiedy ktoś ją zdenerwował. Umiała zamienić trudny obowiązek nauki w zabawę. Pomagała słabszym i biedniejszym w taki sposób, żeby tego nie odczuli. „A jeśli komu droga otwarta do nieba – tym, którzy służą ludziom.”(parafraza Kochanowskiego).

Gdybym pisała wiersze, zaczęłabym słowami – byłaś jak piękny  motyl, a zakończyłabym – motyle żyją krótko.

Nie ogłaszam żałoby na blogu. Jeszcze nieraz napiszę o Anetce, mojej koleżance.

Chciałam nagrać z nią film, w którym zagrałaby role sławnych bohaterek literackich. Nie zdążyłam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii msza, nauczyciele i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „śpieszmy kochać

  1. KF pisze:

    Dalej nie mogę uwierzyć i się otrząsnąć, a jestem tylko uczniem, który spędził jedynie rok z Panią Anetą. Mogę sobie tylko wyobrazić co czują najbliżsi. Bardzo żałuję że nie mogłem się pojawić na pogrzebie i chociaż się pożegnać. Jeszcze raz wyrazy współczucia dla rodziny.

napisz coś miłego

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s